Dziś ani słowa. Ani jednej myśli.
Zostań gdzie jesteś. (Znowu te rozkazy!)
Śpij, śnij, śmiej się - jeśli zechcesz.
Dziś słowem się o tobie nie zająknę.
Jest dzień, jest noc, jest wszystko, co zechcesz.

Wiem, że jest trudno, wiem, że bywa strasznie.
Długie tygodnie i godziny długie
w tej ciągłej chęci, żeby było dobrze.
Pretensje, presje, pragnienie ochrony,
Płacz, krzyk - takie nasze troski.
Jeśli mam teraz, w jednej prostozwrotce,
Powiedzieć, czemu tak nam bywa,
Mam pomysł, żeby to wyjaśnić.

Ze mną jest jak w tej wyliczance:
Za mną, przede mną, obok mnie nie można.
Oczy mam zamknięte, tak się boję strasznie.
Ze mną, przede mną, obok mnie nie można.

Z tobą jest jak w tej wyliczance:
Za mną, przede mną, obok mnie nie można.
Oczy masz zamknięte, tak się boisz strasznie.
Ze mną, przede mną, obok mnie nie można.

Podobne wpisy

  • Gobustan

    Dla GamidaPo kolejnej podróży pozostaje ból -powrót.Wrócę do siebie, kiedy będę gotów – krzyczę do siebie.Na razie jestem w kurzu.Poza sobą. Tam.Został i tkwi we mnie ślad,wypalony przez to samo i inne słońce,Jestem tam teraz, kiedy zamknę oczy,w ziemi ognia, na progu pustyni.

  • * * * [Tytuł]

    Obydwa wiersze dedykowane Charlesowi ReznikoffowiTytuł…i była wojna,której nie przeżyłem.może dlatego płaczę,gdy o tym myślę.bo zginąłemz tymi, którzy zginęli.i ginę nadal,a oni nadal nie żyją.Bez tytułu[zieleń]Gdy niebo nad nami jest takie niebieskie,gdy zdobywamy się na wielki akt odwagi.[zieleń]Czy żółta suknia zaokiennej brzozy stanie się przez to bardziej promienna?[zieleń]

  • *** [Szanowny Panie Boże]

    Szanowny Panie Boże,[pisze poeta:]zakładając, że zdechnęw wieku lat mniej więcej sześćdziesięciu(jako szacowny garbus o przepalonym sercu),zostało mi jakieś trzydzieści lat,w tym dziesięć tysięcy dziewięćset pięćdziesiąt siedem dni(zakładając, że w tym czasie odbędzie się siedem przestępnych lat, siedem wspaniałych dwudziestodziewięciodniowych lutych),na co zmarnuję dwieście sześćdziesiąt dwa tysiące dziewięćset sześćdziesiąt osiem godzin, owe piętnaście milionów siedemset osiemdziesiąt…

  • *** [18 lat przemian]

    18 lat przemianbogate dzieciaki śmieją się z biednych.Bieda jest śmieszna. Nikt już nie uczywstydu. Mnie uczył ojciec na rumuńskiejprowincji, gdy dostałem lanie za pogardę dlacygańskiego dziecka, choć to był tylko lęk.nie ma już nawet śladu mitu. nie pojmąrozpaczy głodu, ze wzgardą tagująw internecie twarze prostych dziewczynw białych kozaczkach, płacząc ze śmiechu.

  • * * * [piję wino]

    piję wino,kontempluję swoją samotność przy muzyce Vivaldiego,która zlała się w kicz, jak annajantar, joedassin, boneym,jakbym umarł 105 lat temui nie przeszedł przez piekło okopów I wojny światowej, II wojny światowej,jakbym nie był powstańcem, zesłańcem, a wreszcie współczesnymPolakiem – zasrańcem.

  • * * * [gdyby wszystko]

    gdyby wszystkomiało się dobrze skończyć,gdyby porankijak nowonarodzone dzieci,śliskie od krwi i płynu owodniowego były,gdyby ostatni momentratował przed nieuniknionym końcem,gdyby ulicebiegły zawsze ku świątyniom pełnym boga,gdyby głos,który mówi: witaj, żegnaj,odnawiał jak muzyka sfernie byłobytego co jestnie byłoby tegoco jestnie byłoby tego cojest