Tyle rzeczy w domu.
Zostawiłaś ślady tak bezwstydne,
Że chodzę ze spuszczoną głową,
By im nie przeszkadzać.

Ręcznik, który zamoczyłaś nieostrożnym gestem,
jest ciągle mokry i miękki.

Pasta do zębów leży blisko szczotki,
jakbyś cały czas myślała, że trzeba być gotową do szybkiej ucieczki.

I bielizna, pewny znak niewinności, której nie stracisz nigdy...
(jak to się dzieje na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą).

Okruszki ciastek ulubionych, a ja tylko patrzę na zielone pudełko
Głodny i głodny.

Mógłbym ten spis rzeczy ciągnąć jak litanię,
Grzebień i puder,
chustkę i...
...racz mi dać Panie.

A przecież nie potrafię się modlić.

A przecież tych modlitw nikt nie słucha.

Podobne wpisy

  • …ani słowa

    Dziś ani słowa. Ani jednej myśli.Zostań gdzie jesteś. (Znowu te rozkazy!)Śpij, śnij, śmiej się – jeśli zechcesz.Dziś słowem się o tobie nie zająknę.Jest dzień, jest noc, jest wszystko, co zechcesz.Wiem, że jest trudno, wiem, że bywa strasznie.Długie tygodnie i godziny długiew tej ciągłej chęci, żeby było dobrze.Pretensje, presje, pragnienie ochrony,Płacz, krzyk – takie nasze troski.Jeśli…

  • Nieposłuszeństwo o.

    nawet w centrum manifestacjiprzeciw uprzedzeniom rasowymczułem się bardzo samotny.nawet w wielkim marszusolidarności kobiet,kiedy było zimno i miło,czułem się samotny.nawet gdy popieram walką o drzewa w Doliniei zupełnie niepotrzebnie bredzę do tvnucoś o społeczeństwie obywatelskim,czułem się bardzo samotny…nawet w tłumie świętującym wolność,czułem się samotny.i w gadce-szmatce z przyjaciele,w ciele najpiękniejszej z dziewczyn,której ramiona drżały, gdy w…

  • Piętno

    No i jestem.Coraz smutniejszy, coraz bardziej zgarbiony,po chorobie schoermanna, rzecz jasna.Nie będzie lepiej. Bacznie więc przyglądam się ludziom,czy aby w ich oczach nie dostrzegę przypadkiemwyższości pomieszanej z wstydem.Kaleka w stopniu umiarkowanym.Jak aktor, poeta, błazen, ksiądz czy sędzia.Jeśli spojrzysz w moją stronę, zabiję cię bezgłośnie.

  • Miasto przygnębienia

    miasto przygnębia kolorem nieba,nawet gdy jest niewidoczne, w dole.w górze miękkie fiolety chmur,podświetlone od spodu, jak na scenie.myśli stały się obłokami i pędzą z wiatrem,każda minuta niepodobna do poprzedniej,wraca pamięć minionych dni,zadumanych w pięknie,szukam spokoju w kołysaniu wiatru,w patrzeniu w niebo,mokre liście są ciężkie od deszczu,mokre szyby przesłonięte kroplami.jeden z tych dni. ten jeden dzień.