kiedy straciłem już wszystko,
kiedy stanąłem nagi i brzydki
przed pękniętym lustrem,
kiedy moje spojrzenie stało się
absolutnie puste,
a cera zmieniła się w sinożółtą plątaninę plam -
w ostatniej chwili wydało mi się,
że z naprzeciwka patrzy na mnie
młoda kobieta.
Należy odchodzić z podniesionym czołem.
Podobne wpisy
* * * [wysoka dziewczyna nie chce moich pocałunków]
PrzezMarcin Wwysoka dziewczyna nie chce moich pocałunków.pragnę jej oczu zdziwionych,ust niewinnych,ramion jak skrzydła,piersi słodkoskromnych,płaskiego brzuchi nóg długich,długich.Wysoka dziewczyna nie chce moich dłoni,nie ujmę jej twarzy w ręce.wysoka dziewczyna nie chce mojego członka,nie wejdę w nią w chwili świętej,nie dotknę łona opuszkami palców.Siebie w niej nie odnajdę.
dziewczynka z gniezna
PrzezMarcin Wdziewczynka z gniezna:życie twoje to ofiara.matka jak śmierć – nie patrzy -ciągnie cię za rękę za sobą.Bóg – choć nie istnieje – wychyla sięz nieba, podaje ci dłońpełną cukierków z anyżkiem.
* * * [Chciałbym być tym, kim chciałbym być]
PrzezMarcin WChciałbym być tym, kim chciałbym być.Od zamkniętych już odejść drzwi.Wyraźny rytm wybijać – krok po kroku.Równy mieć oddech, czujny słuch,otwarte oczy i nade wszystko – czuły dotyk.Rozróżnić czerń, szarość, biel.I tam, gdzie słońce kończy bieg,Z nim razem pogrążyć się w mroku. Londyn, Brixton, 26. 09. 2004 r.
* * * [Przez kilka lat nie pisałem wierszy]
PrzezMarcin W(z nawiązaniem do „Autobiographia literaria” F. O’Hary, w tłum. P. Sommera)Przez kilka lat nie pisałem wierszy,raptem kilka na rok… A teraz?Pomyślcie! Codziennie coś tamsobie zapisuję. I czuję się lepiej.W tym okropnym świeciena psich twarzach ludzi widzęodbite światło.Krzyczę w powietrze,w świat i w te twarze:Jestem sierotą!I cieszę się jak dziecko.
o!brazek
PrzezMarcin W[czy nie szkoda tej pointy do tego wiersza-obrazka,historyjki,albo wykorzystać to jako pointę kilku wiersz!!!- raczej to drugie i zrobić z tego tryptyk]mówiła: Together.mruknąłem: to get her.nie zrozumiała.zrozumiałem: za brzydki,za stary, za miły.szkoda, że zamiast mnie matka nie urodziła słońca.
obsesje
PrzezMarcin WDla J.K.Kiedy drętwieje lewa strona ciała,myślę, że jeszcze za wcześnie, jeszcze chwilę,trzeba się związać w sobie, odetchnąć szerokoi unieść ciało w górę, na ziemi stając.Ciało – mizerna płachta obciągniętej skóry,wokół kości i miękkiego żołądka.Wściekły.Sprawdzę je, dam mu zadanie,niech udowodni, że jeszcze krążykrew po zwężonych żyłach.I niech nawet nie śmie jęknąć.Bo je zabiję.
