Nie muszę się wzruszać.
W okamgnieniu zmienia się pogoda.
Ze stalowoszarej strony nieba
wypełza krwiste słońce.
Niebo na małym skrawku
przedarte - olśniewa.
Ziewam. Z nawyku i z miłości.
Podobne wpisy
Poemat o cnocie. Prozą
PrzezMarcin Wten pomysł szalony, jakbym czytał dziennik Malinowskiego, że do ślubu będziesz czysta, czyli cnotliwa. jakiej krwiożerczej bogini przysięgasz w rytuale tubylca dziwnego kraju. co to za figura święta, która żąda byś hymen jej oddała. jakbyś przez lata całe czytała i czytała onaśladowaniuchrystusatomaszakempis. nie wierzę. ostatnia w Polsce trzydziestoletnia dziewica przypadła mi w udziale. a ja…
Powrót do pisania (5 lat przerwy)
PrzezMarcin W1.znowu wieczór zmienia się w wiersz.2.litery to mój płaszcz,szalik i wygodne buty.3.zima rozpływa się w chłodnym cieple,parę kresek nad stopniem zerozimy, tekstu, który zawsze chciałem stworzyć.4.wieczór już dawno zamienił się w noc,deszcz skropił szyby mglistą śliną,na ścianie ślad się ujawnił -ściek dawno zapomniany.5.
Do Marcina Świetlickiego
PrzezMarcin Wtrzymam w ręce twoją książkę sprzed dziesięciu lat.książki starzeją się bardziej niż ludzie.widziałem cię na mieście.na nowym świecie cię ujrzałem.wyglądasz świetnie jak na starzejącego się poetę.nie każdy tak dobrze wygląda.ja na ten przykład wyglądam znacznie gorzej.to zresztą dobrze.jakaś różnorodność się dzieje.ale książka się zestarzała.czytam i nie podoba się.monotonnie. płasko.jakby ktoś krew oddał do PCK.wiersze się…
* * * [Drobne światła wchodzące w mrok]
PrzezMarcin WDrobne światła wchodzące w mrok.Ich zapach, który w powietrzu narasta.Psy. Spacer… raczej wlokę się krok za krokiem.Zmysły mącą kontury miasta.
* * * [po jej odejściu zostaje gruz]
PrzezMarcin Wpo jej odejściu zostaje gruzw płucach w pamięcii nic, by myśli odegnać skundlone.
Chelsea Phisic Garden
PrzezMarcin WTrzysta trzydzieści jeden lat sadzenia i pielęgnowaniakwiatów, krzewów i roślin. Przywiezionych z całego świata.Niewielki ogród skwapliwie schowany za wysokim murem nad brzegiem Tamizy.Kilka szklarni, niewątpliwie późniejszych niż życie, miasto i świat,kilka staruszek chylących się do ziemi, do niej podobnych i pięknych nad wyraz.Przechadzałem się po ścieżkach elegantkach i jedyną bezbłędnie rozpoznaną roślinąbył chwast, który w…
