No i jestem.
Coraz smutniejszy, coraz bardziej zgarbiony,
po chorobie schoermanna, rzecz jasna.
Nie będzie lepiej. Bacznie więc przyglądam się ludziom,
czy aby w ich oczach nie dostrzegę przypadkiem
wyższości pomieszanej z wstydem.
Kaleka w stopniu umiarkowanym.
Jak aktor, poeta, błazen, ksiądz czy sędzia.
Jeśli spojrzysz w moją stronę, zabiję cię bezgłośnie.
Podobne wpisy
* * * [Kiedy patrzę na swoje odbicie w szybie]
PrzezMarcin WKiedy patrzę na swoje odbicie w szybie,mam to złudzenie ciągłości.Mrok, mróz, rośnie noc, za oknempanorama nielicznych i znajomych świateł.Świeże worki na śmieci. Umyte naczynia.Jednym słowem: znowu przyszła zima.
Elfride Jelinek. Analiza
PrzezMarcin WKomu wyda się oczywisty, ten świat, ta rozpacz, to brzmienie,Może przestać się dziwić. Mój język wymyka się z domu o zmierzchui wędruje w ciemnościach. Szuka miejsc dzikich i uparcie milczących,choć nade mną czai się śmiech nad niemożliwym do istnienia sensem.Kto jest wystawiony na pogardę – wędruje. Musi porzucić dom swój,pierwszy i jedyny. I znaleźć miejsce…
reggae
PrzezMarcin Wtaki już jest mój nastrójże nie będę chodziłi wołał fidel castroani oleje castrol (reklamował)raczej to olejętaki już mam humorże zastawiam innym rumora ja właśnie w takiej chwilijestem niemiec wwilliwwillijestem niemiec wwilliwwillijestem niemiec wwilliwwilliświat jest dla takich debiliświat się zmienia świat jest stałyjeszcze tylko dwa rozdziałytego co nam pozostało:czasu mało, czasu mało
Polska. Oszustwo
PrzezMarcin WKogo oszukamy tym pokątnym bogaceniem się,tym konsumowaniem, tymi zegarkami,garniturwami, tymi kobietami z agencji,tymi zakupami w alkoholach świata,tym domem za eurokredyt.Tymi oszustwami, kogo oszukamy,tym wierzeniem w swój sposób, w tym deklarowaniu,że nie jesteśmy antysemitami tylko dlatego,że dziadkowie przypalali brody „żydkom”.Trzeszczy radio, jakby gadało z głębi XIX wieku.kogo oszukamy tym pierwszopokoleniowym,drugopokoleniowym, trzeciopokoleniowym zmęczeniem.Kogo oszukamy dziadkiem w AK,…
Chelsea Phisic Garden
PrzezMarcin WTrzysta trzydzieści jeden lat sadzenia i pielęgnowaniakwiatów, krzewów i roślin. Przywiezionych z całego świata.Niewielki ogród skwapliwie schowany za wysokim murem nad brzegiem Tamizy.Kilka szklarni, niewątpliwie późniejszych niż życie, miasto i świat,kilka staruszek chylących się do ziemi, do niej podobnych i pięknych nad wyraz.Przechadzałem się po ścieżkach elegantkach i jedyną bezbłędnie rozpoznaną roślinąbył chwast, który w…
* * * [brak mi ciebie]
PrzezMarcin Wbrak mi ciebiejak deszczubrak mi ciebiejak snubrak mi ciebienie chcęnie umiembrak mi ciebiejak powodzenia w życiowych niepowodzeniachbrak mi.Nie udało ci sięZniknąć ciebie ze mnie.
