nawet w centrum manifestacji
przeciw uprzedzeniom rasowym
czułem się bardzo samotny.

nawet w wielkim marszu
solidarności kobiet,
kiedy było zimno i miło,
czułem się samotny.

nawet gdy popieram walką o drzewa w Dolinie
i zupełnie niepotrzebnie bredzę do tvnu
coś o społeczeństwie obywatelskim,
czułem się bardzo samotny...

nawet w tłumie świętującym wolność,
czułem się samotny.

i w gadce-szmatce z przyjaciele,
w ciele najpiękniejszej z dziewczyn,
której ramiona drżały, gdy w nią wchodziłem
(toń jeziora o świcie), czułem się samotny.

i nikt nie kładł mi ręki na ramieniu.
żaden szmer powietrza, obyło się
bez błysku, blasku, nic się nie wydarzyło.

(oto mój mały dowód na naszą skończoność).

Podobne wpisy

  • * * * [bracie, umieram tu, na mojej prowincji]

    bracie, umieram tu, na mojej prowincji,wśród blokówludzisprawpustosamotny, pustopusty.i takijestem wątpliwy,na dłonie patrzęwidzę, jak się starzeją,szczuplejszemniejsze.zjembudyń, gorący ma być koniecznie,boniezdrowy. muszę się ratować.bez siebiemnie nie będzie.jabezemnie nie istnieje.więc pozostanie tylkojasnoszary uśmiech na zdjęciu, nicwięcej,a śmierć…(miejmynadziejęże śmierćjest puchatym bałwankiem,który stopnieje wmarcu nim zakwitnąkwiaty).

  • Kolęda (2006)

    Chrystus narodzony, dwa tygodnie opierdalałem się na to konto.Z tej okazjinajadłem się śledzi z tradycyjną sałatką z kukurydzy,najadłem się sernika z rodzynkami,najadłem się wstydu, śmiechu i nudy.najadłem się chleba.Promocji nie zauważyłem.Oferty nie przyjąłem.Kredytu nie wziąłem.Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.

  • bezdomność

    da capo al finetrzeba mieć dom, trzeba mieć mieszkanie,mieć gdzie mieszkać, zmieścić się w cztery ściany,trzeba wracać, gdy się wyjechało,wychodzić przez drzwi, trzeba mieć drzwi,trzeba spać we własnym łóżku, w pościeli,trzeba światło zapalić, trzeba mieć lampę, trzeba wracać,trzeba być gdzieś, trzeba tam dojść.trzeba mieć dom…

  • Mój wielki wybuch

    Tylko w tym obłędnym biegu,kiedy myśli wyprzedzająobroty planet, same siebie.mam to głębokie poczucie prawdy.Kiedy staję przed sobą nagi,w ostatnim szeregu obronyprzed okrutną prawdąi przegrywam.Wtedy myślę, że w ogóle nie jestem człowiekiem,lecz biologiczną konsekwencją kilku przeszłych zdarzeń.

  • Wiersz portugalski

    gdybym za zamkniętymi oczami obudził sięw jasnym pokoju z białymi ścianami,wtedy mógłbym usłyszeć – pierwszy raz w nieskończoności,gdy ona mówi: meu amor, meu amor,może nie byłbym pewien, że rozumiem język niepokoju,może zamknąłbym w śnie zamknięte oczy,może milczałbym, zapatrzony.