żółte zęby w uśmiechu, zarost uparcie wschodzący bez pór roku,
banalna muzyka niby-inspirowana Tarotem
- ile już lat się nie modlę ? -
człowiek do wynajęcia, pusta skorupa na cudze myśli.
oto moje życie: zdobywanie wiedzy, kobiet i kobiet-przyjaciół,
bez zachowania odpowiedniej kolejności.
czego się dowiem, patrząc w oczy dziewczyny,
które zakochuje się we mnie,
gdy zbyt długo patrzę w jej oczy? -
niechybnie głupio robi.
lecz kto potrafi ominąć tych parę słów w parku wypitych,
i lato, gdy pokazuje swą zieloną mordę,
i deszcz, który pada przez chwilę,
i drżenie, gdy chłodny wiatr drażni skórę.
zamiast korzystać z nadarzającej się okazji,
myślę o naturze rzeczy.
zamiast wykorzystywać nadarzającą się istotę
o ciepło pachnącej skórze, myślę o sobie.
bo skąd ta pewność, mój drogi,
że czas i przestrzeń płyną na pewno w tym samym kierunku?

to wszystko dzieje się, niby przypadkiem,
lecz zbyt gładko, by wierzyć, że mogło być inaczej.
przez przypadek się spotykamy?
przez przypadek siedzimy zbyt blisko?
przez przypadek uparcie na ciebie patrzę?
przez przypadek mówimy o niczym?

te związki są niebezpieczne,
co bawi bardziej mnie niż ją.
romans. tyle monotonnych godzin.
parki, ławki, papierosy,
zapalniczki, w których kończy się gaz.

Podobne wpisy

  • Gender studies. Wiersz się rozpadł

    Nie podniecają mnie młodzieńcy w złotych samochodach, choć na Wulgarne Kobiety patrzęz rozrzewnieniem równym temu, które czuli Szlachetni Bohaterowie tacy, jak Rudolf Gerolstein.Dobry książę – jak twierdzi Eco – pierwszy superman literatury światowej.Więc, nie podniecają mnie złoci młodzieńcy, czego nie mogę powiedzieć o długonogich blondynkach, które mają przecież swój urok, gdy klasycznych proporcji ich twarzy…

  • Mść

    a jednak zwycięża.nawet gdy zaprzeczam.nawet jeśli nie wstępuję do kruchej wieży pamięci,nawet gdy oczy zamknąwszy,widzę tylko pusty horyzont i jasne nieme światło.to ona przychodzi.jak najpiękniejsza dziewczyna w pełni siebie,która mimo że byłeś zupełnie nic nie wart:…musiała cię naprawdę kochać! Warszawa, 2007 listopad

  • Re-konstrukcja zdarzeń

    Co cię obchodzi ten zamierający punkt w nieskończonej przestrzeń.Co może znaczyć ten słowotok , tok słów, które z tężejącą niechęcią wypowiadam.Co tak bardzo lękiem cię napawa? Czego się boisz tak bardzo,że umierasz ze strachu w tym śmiechu.Nic nam nie da ta rozmowa,bo rozmawiamy o niczym.Jak ptaki, drzewa, obłoki.Ten, którym jestem.O tym, że jestem.Nad tym, kim…

  • Mój wielki wybuch

    Tylko w tym obłędnym biegu,kiedy myśli wyprzedzająobroty planet, same siebie.mam to głębokie poczucie prawdy.Kiedy staję przed sobą nagi,w ostatnim szeregu obronyprzed okrutną prawdąi przegrywam.Wtedy myślę, że w ogóle nie jestem człowiekiem,lecz biologiczną konsekwencją kilku przeszłych zdarzeń.

  • * * * [Świętość imaginowana]

    Świętość imaginowana.Tryptyk końca miłości.I.bóg wyznaczył jej drogę.Nie mogła pokochać.Jej suche łononigdy nie wypełniło sięmęskim nasieniem.W tej dumie tkwismutny kawałek moralności,który nigdy siebie się nie bał.Bał się zakonu/boga.II.dłonie madonny z średniowiecznegobłogosławieństwa.Zrobiły się ciepłe na chwilę, gdy całowałem jej piersi.Gdy cały płomieniem się stałem.III.Widziałem moment,gdy spopielił się jej wzrok,gdy twarz skierowała w ciemność.W jej oczach zgasło życie.Dowiedziałem…

  • Epitafium

    Byłem tak bardzo długo śmiertelny, że aż zapomniałem, że nie żyję.Nie żyję już tak długo. Tak długo jestem martwy,że sprawiam wrażenie organizmu, w którym wciąż tli się życie.Więc mówią do mnie ludzie, dotykają mnie kobiety,a mężczyźni opowiadają dowcipy o blondynkach.Pozory potrafią zmylić najtrzeźwiej myślących.Tych, którzy mają szczęście.Tych, którzy mają kieszenie pełne drobniaków,kieszenie pełne cudownych przedmiotów.Tych,…