Nie podniecają mnie młodzieńcy w złotych samochodach, choć na Wulgarne Kobiety patrzę
z rozrzewnieniem równym temu, które czuli Szlachetni Bohaterowie tacy, jak Rudolf Gerolstein.
Dobry książę - jak twierdzi Eco - pierwszy superman literatury światowej.
Więc, nie podniecają mnie złoci młodzieńcy, czego nie mogę powiedzieć o długonogich blondynkach, które mają przecież swój urok, gdy klasycznych proporcji ich twarzy nie niszczy żadna myśl.
[Wiersz przedstawia typowe kompleksy współczesnego mężczyzny, zapatrzonego w siebie egotyka o wyraźnym kompleksie].
Blondynki wzbudzają moją czułość.
[Patriarchalnie uwarunkowana perspektywa, z której autor ocenia kobiety, jako bezduszne maszyny mające zaspokajać jego samcze zdewiowane pragnienia, wyraźnie wskazuje na nierozwiązany kompleks Edypa].
Właściwie w ogóle kobiety wzbudzają moją czułość.
[Autor nie potrafi postrzegać kobiet inaczej niż jako przedmioty służące zaspokojeniu jego konkwistadorskich ciągot].
[...]
Półkoniec.

Podobne wpisy

  • Poemat o cnocie. Prozą

    ten pomysł szalony, jakbym czytał dziennik Malinowskiego, że do ślubu będziesz czysta, czyli cnotliwa. jakiej krwiożerczej bogini przysięgasz w rytuale tubylca dziwnego kraju. co to za figura święta, która żąda byś hymen jej oddała. jakbyś przez lata całe czytała i czytała onaśladowaniuchrystusatomaszakempis. nie wierzę. ostatnia w Polsce trzydziestoletnia dziewica przypadła mi w udziale. a ja…

  • Miasto przygnębienia

    miasto przygnębia kolorem nieba,nawet gdy jest niewidoczne, w dole.w górze miękkie fiolety chmur,podświetlone od spodu, jak na scenie.myśli stały się obłokami i pędzą z wiatrem,każda minuta niepodobna do poprzedniej,wraca pamięć minionych dni,zadumanych w pięknie,szukam spokoju w kołysaniu wiatru,w patrzeniu w niebo,mokre liście są ciężkie od deszczu,mokre szyby przesłonięte kroplami.jeden z tych dni. ten jeden dzień.

  • * * * [Chciałbym być tym, kim chciałbym być]

    Chciałbym być tym, kim chciałbym być.Od zamkniętych już odejść drzwi.Wyraźny rytm wybijać – krok po kroku.Równy mieć oddech, czujny słuch,otwarte oczy i nade wszystko – czuły dotyk.Rozróżnić czerń, szarość, biel.I tam, gdzie słońce kończy bieg,Z nim razem pogrążyć się w mroku. Londyn, Brixton, 26. 09. 2004 r.

  • * * * [Jestem sobie zupełnym przypadkiem]

    Jestem sobie zupełnym przypadkiem,na prostej drodze przeszkodą,jak śmietnik, który przewrócili rozochoceniżule, gdy alkohol zagrał im w żyłach marszajak orkiestra dęta,przechodnie zadumali sięnad tym, po co, dlaczego, za co,oderwani od po co, za co, dlaczegoswoich myśli o dzieciach,żonach, kochankach i sędziachw niebie i na ziemi.

  • Song

    jaki to kosmos zasilaskąd wzięli się ci dziwni ludzie na ulicytłumy takich samych szaleństwumówili się chybato jest wielka akcja flesh mobuna temat: niconi tylko tak udajątę pustkę w oczachi tę pełnię, ten gniew,który czuję, który toczy ich,gdy obok się przemykamo spóźnionym zmrokuwięc siebie o nich pytam -tylko ja ich widzę?czy może oni samiwidzą się wzajemniei…