Zupełnie niepotrzebny człowiek wraca do mieszkania, idzie
w ciepłym deszczu, który ślini się, zostawia ślady na murach.
Szuka swojej twarzy, lustra.

(jeszcze raz zanurzyć twarz w dłoniach,
zetrzeć grymas zmęczenia,
zamknięte powieki pocierać do bólu,
czuć choć to jedno nieswoje życie)

Ten wstyd po oglądaniu godzinami telewizji,
Ta rozpacz wobec pogardy dla śmierci z nędzy,
Ten syty głód przemijających godzin, trzeba znowu zapomnieć.

(w ostatnim momencie wybiera się trwanie,
pochłanianie godzin w wielkich wylęgarniach
trupów, to rozpaczliwe trzymanie się ciszy,
by choć przez chwilę usłyszeć bicie swego serca)

Jest łóżko, brudna pościel, poplamiona spermą,
jest grzebień niepotrzebny, wyciąg z melisy z miodem
na brzegu fotela, jest motłoch kurzu, walający się po pokoju.
Szkielet obleczony skórą.

(nie mogę zostawić przy życiu wspomnienia,
ten zapach strachu, ten dziwny moment, kiedy
jeszcze nic się nie wydarzyło, a już wiadomo,
jak wszystko się skończy)

Podobne wpisy

  • Song

    jaki to kosmos zasilaskąd wzięli się ci dziwni ludzie na ulicytłumy takich samych szaleństwumówili się chybato jest wielka akcja flesh mobuna temat: niconi tylko tak udajątę pustkę w oczachi tę pełnię, ten gniew,który czuję, który toczy ich,gdy obok się przemykamo spóźnionym zmrokuwięc siebie o nich pytam -tylko ja ich widzę?czy może oni samiwidzą się wzajemniei…

  • * * * [jechać tam]

    jechać tam -umrzeć na końcu świata,po to, żeby nie żyć?nie umiem, nie chcę,muszę jednak tutaj,wyprawię sobie pogrzeb,zapłacę każdemu żałobnikowilśniącym od nowości mieszkiem,wziętym prosto z wielkiego banku,niech niedzielę zmarnują,bo mają mnie pochować w niedzielę,niech przynajmniej tego dniamają co do mnie dylemat,czy w święty dzieńmożna czcićbezbożną kreaturę.

  • * * olska

    Monice Sz. do sz.tambuchaposzłaś do kościoła, a ja siedziałem wtedy w domu – samotny.boga nie ma.boga nie ma.boga nie mapomyślałem sobie:od wilgoci w oczach do łona, ode mnie do ciebie.Poszłaś do kościoła, a ja siedziałem przed telewizorem,oglądając te bzdury,oglądając te tortury,oglądając te wiórynonsensu.i teraz zostały mi z tego jakieś ciężkie okruchy wydarzeń,smażone w tłuszczu mowy…

  • Kolęda (2006)

    Chrystus narodzony, dwa tygodnie opierdalałem się na to konto.Z tej okazjinajadłem się śledzi z tradycyjną sałatką z kukurydzy,najadłem się sernika z rodzynkami,najadłem się wstydu, śmiechu i nudy.najadłem się chleba.Promocji nie zauważyłem.Oferty nie przyjąłem.Kredytu nie wziąłem.Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa.

  • * * * [tak butnie nie umiemy]

    tak butnie nie umiemy. tak otwarcie nie wiemy. i tak dumni z tego.świat mieścimy na peryferiach na świeżym powietrzu. pięknie tu.w pięciu zdaniach. w wykoślawionym przysłowiu. w dowcipie nic nie wartym.że śmiech zawsze idzie z offu. bo dziś śmiejesz się – istniejesz, nieśmiejesz – nieistniejesz.i czy wiemy, że ktoś z nas zawsze też tak strasznie…