(jako że ostatnio zarobiłem trochę pieniędzy, postanowiłem założyć sobie fundusz emerytalny.
nie wiem jeszcze co prawda, jak i gdzie, ale decyzja już zapadła).

To są zupełnie inne czasy,
Innych dotyczą autobusów
I ulic.
Inne jest to, co jest
I inne jest to, co było.

Powiedzmy, że sobie nie radzę,
Że konformizm wyuczony w dzieciństwie
Nie pasuje do mojej współczesności.

Mój bohater jest nieudolny Nie dlatego, że uważa się za outsidera, Lecz dlatego, że jego lęk przed rzeczywistością, Nie daje się racjonalnie pogodzić ze społecznością, Która przez podziw, Mogłaby mu zapewnić gratyfikację W postaci akceptacji siebie samego.

Nie ma żadnej odwagi, etosu, większej sprawy,
pana boga nie ma, nie ma żadnej ostateczności,
Choć zdaniem innych zawsze istnieje alternatywa.

(oczywiście zawsze istnieje alternatywa. mógłbym przeznaczyć zarobioną sumę na kupno jednostek funduszu inwestycyjnego, co prawda wtedy nici z dodatkowej emerytury, ale za to w-krótkim-czasie-niezły-zysk).

Podobne wpisy

  • Rembertów, strzelnica Legii, piątek 13 kwietnia

    Rembertów, strzelnica Legii, piątek 13 kwietnia,piękna pogoda, strzały,jakbym nagle trafił do piekła,a przynajmniej do bardziej śmiercionośnej epoki.zabawy ludzi – pomarańczowe krążki,nazywane przez nich rzutkami,symbol wolności, ruchu i ucieczki,wylatują w powietrze z wielką mocą nadziei…ale już gonią za nimi zgłodniałe pociski,dumne ze swej siły i wigoru. Huk. Huk. Huk.jest jak w życiu, niektóre rzutki umykają,padają gdzieś…

  • wiersz nasenny (zimowy)

    tańczące zmysły, eklektyczne sklepy,zbyt długo nie mogę zasnąćpo-raz-nie-wiem-który-w-tym-roku,neony w barwie błota, z okna widziane.przychodzą coraz częściej martwe sezony nocyi męczy gonitwa myśli.już nie mogę.już nie mogę.się rozpada, gdy tylko nie schwycę za pysk,gdy nie zakrywam twarzy.Więc piszę po ciemku. Tak jest łatwiej.

  • Prostak

    Mamw sobie niestety kawał prostego chama,jak smalecogórek kiszony isalceson;tę prostotę nieznośną- podwarszawską miarą szytei twarz, i ciało.Usta niby wysublimowane,ale gdy splunę,rozpoznasz to we mnie bezbłędniez kształtu śliny,z trajektorii jej lotu. Warszawa, 2007 listopad

  • Wiersz polityczny

    .i będziesz nosić w sobieprzez dziewięć miesięcy tę śmierć,potwora o dwóch głowachz kręgosłupem diabłai rozkosznych stópkach.dobre boskie stworzenie,kawałek mięsa.- Urodziła Pani pół kilo polędwicy. Proszę je dobrze kochać.Zmienią trzy słowa w konstytucji.04. 03. 2007 r.Projekt wprowadzenia całkowitego zakazu aborcji, także w wypadku ciąż powstałych w wyniku gwałtu czy w sytuacji poważnego uszkodzenia płodu.

  • Piętno

    No i jestem.Coraz smutniejszy, coraz bardziej zgarbiony,po chorobie schoermanna, rzecz jasna.Nie będzie lepiej. Bacznie więc przyglądam się ludziom,czy aby w ich oczach nie dostrzegę przypadkiemwyższości pomieszanej z wstydem.Kaleka w stopniu umiarkowanym.Jak aktor, poeta, błazen, ksiądz czy sędzia.Jeśli spojrzysz w moją stronę, zabiję cię bezgłośnie.

  • * * * [żółte zęby w uśmiechu]

    żółte zęby w uśmiechu, zarost uparcie wschodzący bez pór roku,banalna muzyka niby-inspirowana Tarotem- ile już lat się nie modlę ? -człowiek do wynajęcia, pusta skorupa na cudze myśli.oto moje życie: zdobywanie wiedzy, kobiet i kobiet-przyjaciół,bez zachowania odpowiedniej kolejności.czego się dowiem, patrząc w oczy dziewczyny,które zakochuje się we mnie,gdy zbyt długo patrzę w jej oczy? -niechybnie…