jadący w zjechanym autobusie
zjechany w jadącym mechanicznym pojeździe,
będący żywym organizmem.
zabawny w skończonym czasie pracy.
w lekturze zanurzony intelektualnej,
zmęczony w niewyspanym ciele
w rzężeniu starego silnika czasem
mrużę oczy.
jadący w zjechanym autobusie
zjechany w jadącym mechanicznym pojeździe,
będący żywym organizmem.
zabawny w skończonym czasie pracy.
w lekturze zanurzony intelektualnej,
zmęczony w niewyspanym ciele
w rzężeniu starego silnika czasem
mrużę oczy.
Nie mogę się wypróżnić.Międlę brzuch. Uciskam.Podcieram się wreszcie, zrezygnowany.Wstaję. Wodę spuszczam.A tu nadal ciężko w brzuchu.Siadam znowu.Wstaję. I znowu to samotność.
Karetkawiozą na sygnale śmierćpewną.
teraz mały fragmentbrzydkiego stołurozjaśnił sięodbitym światłem
po jej odejściu zostaje gruzw płucach w pamięcii nic, by myśli odegnać skundlone.
żółte zęby w uśmiechu, zarost uparcie wschodzący bez pór roku,banalna muzyka niby-inspirowana Tarotem- ile już lat się nie modlę ? -człowiek do wynajęcia, pusta skorupa na cudze myśli.oto moje życie: zdobywanie wiedzy, kobiet i kobiet-przyjaciół,bez zachowania odpowiedniej kolejności.czego się dowiem, patrząc w oczy dziewczyny,które zakochuje się we mnie,gdy zbyt długo patrzę w jej oczy? -niechybnie…