{"id":395,"date":"2024-12-06T14:13:58","date_gmt":"2024-12-06T14:13:58","guid":{"rendered":"https:\/\/marcin.wserwis.waw.pl\/?page_id=395"},"modified":"2025-01-16T19:30:33","modified_gmt":"2025-01-16T19:30:33","slug":"tomik-otwarcie","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/mwieczorek.pl\/?page_id=395","title":{"rendered":"Tomik Otwarcie"},"content":{"rendered":"<div class=\"wp-block-image\">\n<figure class=\"aligncenter size-full\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"518\" height=\"648\" src=\"https:\/\/mwieczorek.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/okladka1.jpeg\" alt=\"\" class=\"wp-image-1194\" srcset=\"https:\/\/mwieczorek.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/okladka1.jpeg 518w, https:\/\/mwieczorek.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/okladka1-240x300.jpeg 240w\" sizes=\"auto, (max-width: 518px) 100vw, 518px\" \/><\/figure>\n<\/div>\n\n\n<figure class=\"wp-block-audio\"><audio controls src=\"https:\/\/mwieczorek.pl\/wp-content\/uploads\/2025\/01\/tomik-wersja-poprawiona-1.mp3\"><\/audio><\/figure>\n\n\n\n<pre class=\"wp-block-verse\"><br>                             Jarkowi K\u0105kolowi<br><br>1<br>Parszywa noc w wielkim mie\u015bcie. Koniec wieku.<br>Przenikaj\u0105 si\u0119 cienie na skrzy\u017cowaniach latar\u0144.<br>Nie licz\u0119 si\u0119 z d\u0142o\u0144mi, biegn\u0105 obok,<br>Gdy przechodz\u0119 przez ch\u0142onne powietrze i<br>Budynek narodowego banku ci\u0119\u017cko si\u0119 ci\u0105gnie <br>Wzd\u0142u\u017c wymi\u0119tego chodnika.<br>Nie licz\u0119 si\u0119 ze stopami, id\u0105 obok,<br>Cho\u0107 ch\u0142\u00f3d chce je z\u0142\u0105czy\u0107 z ruchem kolan.<br>Czuj\u0119, \u017ce cierpliwie wspina si\u0119 wzd\u0142u\u017c piszczeli,<br>Bli\u017cej biegu my\u015bli.<br>Ob\u0142oki pary szybko zmiot\u0142y twarz przechodnia.<br>Nie licz\u0119 si\u0119 ze wzrokiem, przechodzi w skurcz.<br>Obok policjant w polonezie obserwuje kalejdoskop cieni.<br>A ja, napi\u0119ty jak termometr, powtarzam:<br>Zimno. Jak zimno. Chod\u017amy szybciej.<br><br>2<br>Chod\u017amy, nasze powroty musz\u0105 si\u0119 spieszy\u0107.<br><br> <br><br>Oddechy<br>                      <br>Czo\u0142em dotykam szyby. Ch\u0142\u00f3d. Okna. Zawsze okna.<br>O tobie my\u015bl\u0119 z l\u0119kiem. Rozbi\u0142em szklank\u0119,<br>jej okruch wbi\u0142 mi si\u0119 w d\u0142o\u0144. To przecie\u017c \u017caden znak, a jednak,<br>gdybym kiedy\u015b wybra\u0142 inaczej,<br>gdyby\u015b kiedy\u015b wybra\u0142 inaczej.<br><br>W oddali, tu\u017c za oknem, to samo podniecenie latar\u0144.<br>Latarnie, kt\u00f3re wiod\u0105 mnie na rze\u017a,<br>latarnie, kt\u00f3re wiod\u0105 ciebie na rze\u017a.<br>Wci\u0105\u017c to samo. Wystarczy dotkn\u0105\u0107 obcej d\u0142oni,<br>by powr\u00f3ci\u0107 do s\u0142\u00f3w,<br>\u017ce bol\u0105 mnie plecy i zn\u00f3w jestem przezi\u0119biony.<br><br>Wystarczy policzy\u0107 latarnie, by uwierzy\u0107, \u017ce to wszystko wr\u00f3ci.<br>Mo\u017ce tej nocy wida\u0107 lepiej, wi\u0119cej,<br>gdy m\u0119czy mnie bez-sen,<br>gdy oddycham szorstkim jak \u015bciana powietrzem.<br>A mo\u017ce noc si\u0119 nie sko\u0144czy,<br>na ulicy zamiecionej wiatrem,<br>na ulicy zamiecionej deszczem,<br>gwiazdy i chmury pozostan\u0105 na zawsze w swoich figurach.<br> <br>Nie zrozum mnie \u017ale, ale to nie by\u0142 m\u00f3j pomys\u0142,<br>by ponazywa\u0107 wszystkie przedmioty.<br>Mo\u017ce dlatego trudno pogodzi\u0107 si\u0119<br>z deszczem  (deszcz),<br>z oknem  (okno),<br>z cia\u0142em  (cia\u0142o).<br>Te r\u00f3\u017cnice s\u0105 przecie\u017c nierozwi\u0105zywalne.<br>Gdzie jeste\u015b? Za oknem, za oknami. Daleko - niedaleko.<br>W tym samym mie\u015bcie, o tym samym czasie.<br><br>Zbli\u017ca si\u0119 \u015bwit. Jednak noc si\u0119 sko\u0144czy, a ty na pewno \u015bpisz,<br>wi\u0119c wybacz, \u017ce krzycz\u0119 przez tw\u00f3j sen.<br><br> <br><br>*  *  *<br><br>T\u0119cz\u00f3wki s\u0142\u00f3w nad obmierz\u0142\u0105 mord\u0105 Anio\u0142a-Ulicznika,<br>aureola nad lamp\u0105. Tak... teatralnie wszystko si\u0119 zgadza:<br><br>Wychodzisz, ubrany w czapk\u0119 niewidk\u0119. Masz oczy czarne<br>i tylko one nie chowaj\u0105 si\u0119 w twojej postp\u00f3\u0142nocnoirlandzkiej kominiarce.<br>Lecz za co umiera\u0107? skoro za oknem starej kamienicy biznesmeni<br>pokracznie kochaj\u0105 si\u0119 z prawdziwymi matkami-polkami z agencji \"Misiaczki\",<br>w krain\u0119 czar\u00f3w zabrani.<br><br>Przecie\u017c to wszystko nie dzieje si\u0119  naprawd\u0119,<br>nie mo\u017cna \u017cy\u0107 w r\u00f3\u017cnych wymiarach czasu.<br><br>A jednak czasem, w przypadkowym ko\u015bciele panowie spotykaj\u0105 panie.<br>I widzisz, ty ze swoj\u0105 postp\u00f3\u0142nocnoirlandzk\u0105 twarz\u0105,<br>jak w ich oczach ro\u015bnie p\u0142omie\u0144 rozpoznania.<br><br><br>Upadek dw\u00f3ch skrzynek po. Sklep<br><br>Przyzwyczajam si\u0119 do przedmiot\u00f3w. Ci\u0119\u017cko.<br>Czy aby nie uciekn\u0105? Bo obawiam si\u0119 (z siebie),<br>\u017ce gdy powr\u00f3c\u0119  do  - domu? -  nie zastan\u0119<br>uczynionej ze struktury powietrza rzeczy samej.<br><br><br>Spok\u00f3j<br><br>Tabletka z krzy\u017cykiem<br>na czerwonym okruchu j\u0119zyka.<br>Grymas obrzydzenia,<br>gdy czuj\u0119 znajome p\u0119cznienie.<br>\u0141yk herbaty. Zmrok.<br><br> <br><br>SKLEPY  MI\u0118SNE (tryptyk)<br><br>Romans z ekspedientk\u0105 sklepu mi\u0119snego<br><br>w porze uboju ciel\u0105t - gdy ryby \u015bni\u0105 w zimnych stawach -<br>wsuwam czerwon\u0105 od wiatru d\u0142o\u0144 pod bia\u0142y fartuch,<br><br>g\u0119sta szczecina jej \u0142ona rozdrapuje sk\u00f3r\u0119 do krwi,<br><br>niebo zakrywa oczy barw\u0105 purpury.<br> <br> <br><br>Nie, dzi\u015b nie<br><br>zgaszona czerwie\u0144 narasta mdl\u0105cym zapachem.<br>zatrzymuj\u0119 si\u0119. ca\u0142y staj\u0119.<br>w k\u0105cie tacy zebra\u0142a si\u0119 krew mi\u0119kka, skrzep\u0142a.<br>dotykam d\u0142oni\u0105 plastikowej szyby i dziwi\u0119 si\u0119,<br>\u017ce nie jest gor\u0105ca - jest nieprzekraczalna.<br>wo\u0142owe bez ko\u015bci<br>pojawia si\u0119 g\u0142\u00f3d, lubie\u017cne dr\u017cenie podniebienia.<br>lecz zatrzymuje mnie twarz odbita w szybie<br>i grube \u015bci\u0119gna, bia\u0142o biegn\u0105ce przez \u015brodek krwistej przestrzeni.<br><br>nie sko\u0144czone mi\u0119so patrzy na mi\u0119so sko\u0144czone.<br><br> <br><br><br>Podniesienie<br><br>podw\u00f3rka, mi\u0119kkie brzuchy dom\u00f3w,<br>na zewn\u0105trz wyrwane miejskie wn\u0119trzno\u015bci.<br>b\u0142\u0105dz\u0119 w \u015bwiat\u0142ach ci\u0119tych z kloszy latar\u0144.<br>w ciemnej bramie sylwetki m\u0119\u017cczyzn na tle p\u0119dz\u0105cej ulicy.<br>wychodz\u0119, nerwowo skr\u0119cam w lewo - sklep zamkni\u0119ty!<br>farby jak \u015bci\u0119te bia\u0142ko. \u015blepe szyby.<br>\"remont\" - napis wytarty palcem.<br><br>gdzie.<br><br> <br><br><br>Miesi\u0105ce<br>                                      dla Marcina Sendeckiego<br><br>Kto by pomy\u015bla\u0142: przyjdzie jeszcze jeden grudzie\u0144.<br>Otwierasz okno na nowe podw\u00f3rko.<br>Nowy grudzie\u0144. Papierosy w kieszeni. Constans my\u015bli.<br><br>Kto by pomy\u015bla\u0142, \u017ce to si\u0119 jeszcze zdarzy.<br>Smak miejskiego powietrza na przystanku.<br>Inny wymiar \u015bwiata.<br><br>Kto by pomy\u015bla\u0142. Uda\u0142o si\u0119.<br><br> <br><br>Z podr\u00f3\u017cy do ziemi \u015bwi\u0119tej<br><br>cztery r\u00f3\u017ce czerwone. cztery r\u00f3\u017ce r\u00f3\u017cowe, wi\u0119c w pe\u0142ni.<br>wazon pokorny pod matk\u0105 bosk\u0105 z wianuszkiem lampek<br>(dzi\u015b pi\u0105tek, wi\u0119c lampki nie \u015bwiec\u0105). z\u0142ota posta\u0107<br>i czarny napis: B\u00f3g...? nie, to nie to. podchodz\u0119 bli\u017cej, by odczyta\u0107:<br>Pod Twoj\u0105 obron\u0119 uciekamy si\u0119.<br><br>cztery r\u00f3\u017ce czerwone, cztery r\u00f3\u017ce r\u00f3\u017cowe, wi\u0119c w pe\u0142ni.<br>kryszta\u0142owy wazon w bezruchu, babcia krz\u0105ta si\u0119 w kuchni.<br>marcin pije herbat\u0119, z cytryn\u0105 i cukrem.<br><br> <br><br>Ustalanie pory roku<br><br>siedzenie w pracy:  herbata, herbata. przez okno widz\u0119 s\u0142o\u0144ce,<br>\u015bnieg, kt\u00f3ry tonie w b\u0142ocie, i mur, niedoko\u0144czon\u0105 dum\u0119 hurtowni papieru.<br>jest ciep\u0142o, wi\u0119c przez otwarte okno powoli wp\u0142ywa zapach rozgrzanej smo\u0142y;<br>pokrzykuj\u0105cy ludzie u\u017cyj\u0105 jej do naprawy p\u0142askiego dachu.<br>jest ciep\u0142o, lecz na drzewach skrzecz\u0105 gawrony, kt\u00f3re nie odlecia\u0142y jeszcze <br>[pod sankt petersburg,  by tam, na wielkich archipelagach \u015bmieci, przeczeka\u0107 najokrutniejsz\u0105 z p\u00f3r roku.<br>jest ciep\u0142o, wi\u0119c milkn\u0119, oddycham g\u0142\u0119boko. zamykam oczy, otwieram i \u015bmiej\u0119 si\u0119 d\u0142ugo.<br><br>20 marca 1996 roku<br><br><br><br>Telefon w sprawie. Proza<br><br>Ja w sprawie... - odezwa\u0142 si\u0119 g\u0142os w s\u0142uchawce<br>i wiem, \u017ce nie b\u0119dziemy d\u0142ugo rozmawia\u0107.<br>Deszcz, na parapecie krople mi\u0119towe - ca\u0142a buteleczka zieleni.<br><br> <br><br>Rozmowy niekontrolowane<br><br>pocz\u0105tek: niewiele \u015bwiata za oknem.<br>przed oknem: z\u017cerani przez telefony<br>zbli\u017camy do nich swe r\u00f3\u017cowe usta.<br>s\u0142uchawka powoli wysysa <br>j\u0119zyk, m\u00f3zg  i reszt\u0119 wn\u0119trzno\u015bci.<br><br>nic<br>i wiara,<br><br>\u017ce po drugiej stronie nieba z szarego plastiku<br>znajduje si\u0119 on, a nie szatan,<br>kt\u00f3ry z p\u0142on\u0105cych trzewi wydobywa<br>jasny g\u0142os przyjaciela.<br><br> <br><br><br>Fakty, fakty, fakty<br><br>fakty, fakty, fakty.<br>zmieni\u0142em zapach. wo\u0144 si\u0119 przeobra\u017ca,<br>czuj\u0119 wyra\u017anie, jak cia\u0142o pow\u0105tpiewa w regularny oddech,<br>nag\u0142e spi\u0119cia mi\u0119\u015bni.<br>na razie - powoli - niezno\u015bne momenty zdziwienia w\u0142asnym oddechem,<br>odcieniem sk\u00f3ry, trudem prostowania plec\u00f3w.<br>wi\u0119c to dopiero pocz\u0105tek,<br>nie\u015bmia\u0142e za\u015bpiewy skurczu i l\u0119k przed zasypianiem.<br>i g\u0142os, kt\u00f3ry utyka gdzie\u015b tu, dziesi\u0119\u0107 centymetr\u00f3w pod krtani\u0105,<br>w trzeciej godzinie m\u00f3wienia. i krew pulsuj\u0105ca, bicie serca.<br>jaki obraz? do kogo podobie\u0144stwo?<br>chyba \u017ce to-ja-jestem:<br>w ucieczce,<br>w weso\u0142kowatym kroku, mia\u017cd\u017c\u0105cym sp\u0142ukan\u0105 s\u0142o\u0144cem ulic\u0119,<br>obracaj\u0105cy w brudn\u0105 ma\u017a czerwone li\u015bcie.<br>ulga i l\u0119k naraz, po\u0142\u0105czone, zmieszane.<br><br><br><br>Oddzia\u0142 Intensywnej Opieki Medycznej w Szpitalu im. W. Or\u0142owskiego. Ojciec<br><br>Zjawiam si\u0119 nie pierwszy, nie ostatni.<br>Nie by\u0142o mnie przy  t y m, to dobrze.<br>Ja tylko wpad\u0142em na chwil\u0119, m\u00f3wi\u0119 i czekam.<br><br>Nagle zaczynam rozumie\u0107 wszystko.<br><br>Omijam ludzi w korytarzu. Uciekam.<br>Jaki to gatunek, pytaj\u0105 znajomi Obcych.<br>Wymachuj\u0119 r\u0119kami, skr\u0119cam li\u015bcie z powietrza.<br>Co mu si\u0119 sta\u0142o, pytaj\u0105 przyjaciele Innych.<br>Niespokojnie siadam. To tylko zadyszka.<br><br>Zmieniam spojrzenie na inne. Nie mog\u0119 my\u015ble\u0107.<br>W  t a m t y m  pokoju  sinusoida niewyra\u017ana.<br>Karta: wiek sta\u0142y i temperatura z dw\u00f3ch ostatnich dni.<br><br>Szybko wychodz\u0119 na powietrze.<br>Je\u017celi jest mr\u00f3z, to go nie czuj\u0119.<br>Nie pami\u0119tam, gdzie by\u0142em.<br>Podnosz\u0119 do ust papierosa<br>albo tylko mi si\u0119 zdaje, \u017ce to robi\u0119.<br><br> <br><br><br>AUTOPORTRET BAROWY<br><br>Gry mas<br><br>I<br>Gdyby nie to, \u017ce w steranych barach<br>zostawiam na stole m\u0119tne pieni\u0105dze,<br>nie zosta\u0142by po mnie \u017caden jasny \u015blad.<br><br>II<br>Wakacyjne kelnerki, studentki i licealistki,<br>niepewnie stawiaj\u0105 kroki,<br>przynosz\u0105c piwo w plastikowych kubkach.<br><br>To si\u0119 sprawdza: w\u0142a\u015bciciele knajp, socjotechnicy,<br>dobieraj\u0105 sobie d\u0142ugonogie cycate niewinno\u015bci,<br>ubrane w mini lub obcis\u0142y blue seans.<br>Lecz w pami\u0119ci cia\u0142a przetrwa raczej<br>niechybny smak alkoholu, spieniony osad papieros\u00f3w,<br>dlatego, by odmieni\u0107 sw\u00f3j los na lepsze,<br><br>zamawiam kaw\u0119. lub herbat\u0119.<br><br><br>Gry-mas<br><br>I<br>Gdyby nie to, \u017ce w steranych barach<br>zostawiam na czarnym blacie m\u0119tne pieni\u0105dze,<br>nie zosta\u0142by po mnie \u017caden jasny \u015blad.<br><br>II<br>Str\u0105caj\u0105c siebie z wysokiego sto\u0142ka,<br>mi\u0119kko osiadam na ziemi. Barman<br>m\u00f3g\u0142by dosta\u0107 Nobla za dyskretny u\u015bmiech,<br><br>ale nic z tego. \u017bycie to nie pieprzona Ksi\u0119ga<br>rekord\u00f3w Guinnesa, wi\u0119c b\u0119dzie si\u0119 musia\u0142 oby\u0107<br>bez soczystej s\u0142awy -<br><br>my\u015bl\u0119 o tym,<br>gdy usi\u0142uj\u0105c zebra\u0107 usta<br>w znacz\u0105c\u0105 fraz\u0119, cedz\u0119<br><br>te dwa s\u0142owa.<br><br> <br>Grymas<br><br>I<br>Gdyby nie to, \u017ce w steranych barach<br>zostawiam obok rachunku m\u0119tne pieni\u0105dze,<br>nie zosta\u0142by po mnie \u017caden jasny \u015blad.<br><br>II<br>Zby\u0107 ten wiecz\u00f3r niepotrzebnym spacerem,<br>gdy lato nie nabra\u0142o jeszcze mocy<br>i grzeje si\u0119 w mlecznym \u015bwietle latar\u0144.<br><br>Lustro z witryny jest pe\u0142ne podejrze\u0144;<br>zatrzymuj\u0119 si\u0119, by sprawdzi\u0107,<br>w co mierzy kanciastym okiem.<br><br>Wi\u0119c nie jestem sam.<br>Dlatego podnosz\u0119 r\u0119k\u0119 do g\u00f3ry<br>i merdam ni\u0105 rado\u015bnie<br><br>w niesko\u0144czon\u0105 stron\u0119 nieba.<br><br><br><br>24 wiersze 1)<br><br>1                                       3<br>li\u015bcie                                  pozwalam<br>nad \u015bcie\u017ck\u0105                       oczom<br>przelatuj\u0105                           nawo\u0142ywa\u0107<br>w pe\u0142ni                                pami\u0119\u0107<br><br>2                                       4<br>to                                      tak<br>krajobraz                          chwytam<br>wilgotny                            pierwszy   <br>od wiatru                           oddech<br><br> <br><br> <br><br>_____________________________<br> 1)  Czyta\u0107 w dowolnej kolejno\u015bci: 1, 3, 2, 4; 4, 3, 1, 2; 1, 2, 3, 4 itd.<br><br><br> <br><br>*   *  *<br><br>Czytam (czytam!)<br>Jestem taka s\u0142oneczna.<br>Drapie\u017cny dech lipca<br>odbiera nazwy pozosta\u0142ym miesi\u0105com.<br>Wilgotn\u0105 d\u0142oni\u0105 dotykam<br>stronic ksi\u0105\u017cek.<br><br>Simone de B. usycha<br>pod spojrzeniem umieraj\u0105cej matki.<br>Rak \u017co\u0142\u0105dka. \"\u015amier\u0107 jest opisem \u017cycia.<br>Skr\u00f3conym. \" - notuje na marginesie kartki<br>wyrwanej z czasopisma<br>w przestronnej poczekalni szpitala.<br><br>Id\u0119 (id\u0119!)<br>Ko\u0144cem j\u0119zyka zlizuj\u0119<br>krople potu znad wargi.<br>Kurz dra\u017cni sk\u00f3r\u0119. \u0141agodnie.<br><br>Simone wierzy w \u017cycie. Nawet w \u017cycie<br>mechanizm\u00f3w szpitalnych. W \u017cycie<br>u\u015bmiertelnionej matki.<br>Szaro\u015b\u0107 wieczoru dogania j\u0105 przez szyb\u0119.<br>Drze kartk\u0119 z notatkami.<br><br>Dziewczyna , kobieta.<br>Bezsilno\u015b\u0107 nieprzespanych nocy.<br>Pora zmarszczek. Na li\u015bciach, na twarzach;<br>jednostronny ruch zegar\u00f3w.<br><br> <br><br><br>*  *  *<br><br>poczt\u00f3wki z \u017cycia - tu by\u0142em -<br>wi\u0119c serdecznie pozdrawiam<br>odleg\u0142o\u015b\u0107, kt\u00f3ra nas dzieli,<br><br>i godziny, dni, d\u0142ugie trwanie<br>wepchni\u0119te w par\u0119 s\u0142\u00f3w,<br>i znaczkiem przybite,<br>smutn\u0105 g\u0142ow\u0105 bohatera,<br>i z okien kawiarni podgl\u0105dam<br>pot\u0119g\u0119 wiek\u00f3w, i rozwa\u017cam problemy<br>kobiet, kt\u00f3re umar\u0142y przedwcze\u015bnie<br>w nadgorliwym u\u015bcisku gorset\u00f3w, i pisz\u0119<br>urojone poczt\u00f3wki do urojonych kochanek,<br>ma\u0142\u017conek i dzieci - to ca\u0142kiem \u0142adne miasto -<br>i pada deszcz, i w ka\u0142u\u017cy  przegl\u0105da si\u0119<br>pijany Henry Miller, i jeszcze nie my\u015bli<br>o swej najpi\u0119kniejszej, i tylko<br>ja - ko\u0144cz\u0119, bo ju\u017c zamykaj\u0105 -<br>i podpisa\u0107 si\u0119,<br>czy nie.<br><br> <br><br>Ale  jazda!<br><br>                                                                              Marcinowi hrabiemu Niemojewskiego<br>                                                                              w dow\u00f3d wdzi\u0119cznej pami\u0119ci<br><br>je\u015bli wszystko p\u00f3jdzie dobrze, zn\u00f3w pojedziemy na Litw\u0119 (11-13 pa\u017adziernika),<br><br>ale na razie - wewn\u0119trzny rozk\u0142ad jazdy zmieszan\u0105 pami\u0119ci\u0105:<br>zielony zimny poranek (to oczywi\u015bcie antonim mojego nazwiska),<br>wi\u0119c chodzi o zewn\u0119trzny \u015bwiat, kt\u00f3ry otoczy\u0142 mnie<br>z bezwzgl\u0119dn\u0105 otwarto\u015bci\u0105 horyzontu,<br>gdy rok temu jecha\u0142em na Litw\u0119, z przyjacielem<br>(czasem witam go, m\u00f3wi\u0105c: cze\u015b\u0107, grubasku).<br>surowy \u015bwit rozgania\u0142 lekkie mg\u0142y<br>(dziwi mnie, \u017ce pami\u0119tam to do dzi\u015b),<br>a budynek poko\u0142chozowy straszy\u0142 zmielonym kolorem pustak\u00f3w.<br>i by\u0142em ciekaw, i my\u015bla\u0142em, co te\u017c zdarzy si\u0119 pierwszego dnia,<br>gdy na tej szosie (kierunek historyczny - Druskienniki)<br>p\u0119dzili\u015bmy w pustym autobusie kursowym Suwa\u0142ki-Druskienniki<br>(wybaczcie mi, \u017ce powtarzam t\u0119 nazw\u0119, ale jest tak urocza),<br>i moje \u017cycie utkn\u0119\u0142o w kolejnym martwym punkcie przestrzeni,<br>i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce (koniec \u015bwitu, pocz\u0105tek dnia) ju\u017c prawie jeste\u015bmy na miejscu.<br><br>25 wrze\u015bnia 1996 roku<br><br> <br> <br><br>Pr\u00f3\u017cnia doskona\u0142a<br><br>trudno nie znaczy nie-\u0142atwo.<br>trudno to trudniej ni\u017c nie-\u0142atwo.<br>wi\u0119c nie kocham ci\u0119, nie znaczy,<br>\u017ce ci\u0119 nie kocham wcale,<br>raczej - w og\u00f3le ci\u0119 nie kocham,<br>znaczy: nie kocham ci\u0119 wcale,<br>cho\u0107 jedno nie r\u00f3wna si\u0119 drugiemu.<br>cho\u0107 mo\u017ce to nie jest dobry przyk\u0142ad,<br>cho\u0107 z\u0142y te\u017c nie.<br><br>nie \u0142atwo jest m\u00f3wi\u0107, cho\u0107 trudno<br>- jeszcze bardziej nie-\u0142atwo ni\u017c trudno.<br><br>wi\u0119c kocham ci\u0119, wi\u0119c ci\u0119 nie kocham.<br>wi\u0119c nie to i nie to. wi\u0119c co?<br>nic. po prostu trudno.<br><br> <br><br><br>Dw\u00f3ch m\u0119\u017cczyzn rozmawia o...<br><br>Dw\u00f3ch m\u0119\u017cczyzn rozmawia o<br>kobiecie siedz\u0105cej przy stoliku obok.<br>Mo\u017ce by\u0107 - m\u00f3wi pierwszy.<br>By\u0107 mo\u017ce - odpowiada drugi.<br><br>Kobieta - pieprzony cz\u0142owiek.<br><br> <br> <br><br>Usta, oczy i d\u0142onie<br><br>Zm\u0119czona piciem w\u00f3dki dziewczyna powtarza przez trzy godziny<br>t\u0119 sam\u0105 histori\u0119 o pi\u0119ciu psach jej i jej rodzic\u00f3w. Czasem tylko<br>gubi jedno lub dwa s\u0142owa i rozgl\u0105da si\u0119 niepocieszona,<br>jakby mia\u0142y si\u0119 schowa\u0107 mi\u0119dzy niedopa\u0142kami, butelkami i plastikowymi kubeczkami.<br>Nie jest ani brzydka, ani \u0142adna. Alkohol wybawi\u0142 j\u0105 z kategorii. <br>Dlatego ka\u017cdy, kto pojawi si\u0119 w kuchni, patrzy na ni\u0105  z rozbawieniem.<br>Dziewczyna jednak tego nie widzi i tylko bardzo si\u0119 stara, by nie zgin\u0105\u0107 <br>w dusznej przestrzeni, wi\u0119c co kilka chwil sprawnym ruchem podnosi porcelitowy kubek,<br>przytyka go do ust i odchylaj\u0105c g\u0142ow\u0119 do ty\u0142u, pije jak go\u0142\u0105b.<br><br><br><br>Uebererotic<br><br>ciekaw jestem, czy twe drobne piersi - zaci\u015bni\u0119te pi\u0105stki, kt\u00f3re dumnie nosisz pod koszul\u0105, podobne s\u0105 kszta\u0142tem do plastikowych kubk\u00f3w, z kt\u00f3rych pijemy, ty - sok grapefruitowy,  ja  -  bia\u0142e wino. ciekaw jestem, czy ta rozmowa, tocz\u0105ca si\u0119 o niczym, o nic si\u0119 rozbijaj\u0105ca, b\u0119dzie nale\u017ce\u0107 do mnie. nie jestem ciekaw, co widzisz. nie chc\u0119 pami\u0119ta\u0107, \u017ce wdzieram si\u0119 w twoje oczy, osiadam na siatk\u00f3wce, pl\u0105cz\u0119 si\u0119 w \u017c\u00f3\u0142tej plamce i znikam na dnie po\u0142\u0105cze\u0144 neuronalnych. nie jestem. dok\u0105d zmierza ta rozmowa. jej rytm zmienia si\u0119, pl\u0105cze, zamiera. jestem. czy twoje d\u0142onie swobodnie rozsuwaj\u0105ce powietrze, mog\u0105 mnie nauczy\u0107 czego\u015b wi\u0119cej. nie jestem ciekaw \"wi\u0119cej\".<br><br> <br><br>Niepodleg\u0142o\u015b\u0107 tryptyk\u00f3w<br><br>to,  co  m\u00f3wisz, pozostaje w \u015bcis\u0142ej   sprzeczno\u015bci<br>z  tym, co  my\u015blisz,  to,  co  my\u015blisz,  pozostaje<br>w  \u015bcis\u0142ej   sprzeczno\u015bci  z   tym,  co   piszesz,  to,<br>co  piszesz,   pozostaje   w   \u015bcis\u0142ej   sprzeczno\u015bci<br>z  tym,  co  czytasz,  to,  co  czytasz  pozostaje<br>w   \u015bcis\u0142ej    sprzeczno\u015bci   z   tym,  co   lubisz,  to,<br>co lubisz,   pozostaje   w    \u015bcis\u0142ej   sprzeczno\u015bci<br>z tym, czego nie ma, to, czego nie ma, istnieje;<br>ta linijka  jest  potrzebna  do zachowania symetrii.<br><br><br> <br><br>Bezsmak<br><br>Jeszcze sztywne erekcje, obfite ejakulacje. Seks t\u0142oczy b\u00f3l w uniesienie.<br>To tylko blada chwila: odblask rozkoszy, smak krwi w ustach.<br>Odnajdujemy siebie w ma\u0142ych mieszkaniach w centrum miasta,<br>gdzie cicho jest tylko mi\u0119dzy dwudziest\u0105 trzeci\u0105 a sz\u00f3st\u0105,<br>w godzinach danych nam przez Administracj\u0119.<br><br>Wi\u0119c wyobra\u017cam sobie \u0142agodnie,<br>\u017ce zim\u0105 przez szpary w \u015bcianach wolno si\u0119 s\u0105czy d\u0142ugi wiecz\u00f3r.<br>Lecz zn\u00f3w nie grzeje szpitalnobia\u0142y kaloryfer - to nie fair!<br>(Rym, kt\u00f3ry ratuje przed piek\u0142em).<br><br>Z podr\u00f3\u017cy przywo\u017c\u0119 nudne fotografie i wo\u0144 kawy z mlekiem,<br>kt\u00f3rej tu nie dostan\u0119, nie wypij\u0119 nigdzie.<br>To banalne, ale co jeszcze mo\u017cna znale\u017a\u0107 pod puszystym niebem<br>obcego miasta?<br><br>Dlatego my\u015bl\u0119 o tobie, my\u015bl\u0119 o tobie teraz, z pulsuj\u0105c\u0105 intensywno\u015bci\u0105.<br>Portrety kr\u0105\u017c\u0105. I jest w tym pierwszy sygna\u0142 ucieczki. D\u017awi\u0119k \u015bmiertelny.<br><br> <br><br>Pocz\u0105tek<br><br>pocz\u0105tek zawsze ten sam.<br>napruty nienawi\u015bci\u0105 jak po weekendzie picia.<br>dalej. dalej. i dalej wci\u0105\u017c.<br>zm\u0119czenie zmywa, myli kierunki \u015bwiata. w p\u00f3\u0142.<br><br>kruche powietrze, wyci\u0105gam d\u0142o\u0144 - rozpryskuje si\u0119 krajobraz,<br>jakby kto\u015b rzuci\u0142 w horyzont kamieniem.<br><br>wi\u0119c ju\u017c tylko mog\u0119 wle\u017a\u0107 do \u015brodka, zamkn\u0105\u0107 si\u0119 wewn\u0105trz<br>i czeka\u0107. duszny lipiec.<br><br>lecz tu - mi\u0119dzy wahad\u0142em rozm\u00f3w a obowi\u0105zkiem pracy - przyg\u00f3d niewiele<br>i zabawa w siebie przestaje bawi\u0107. nawet pyta\u0144 nie ma powa\u017cnych ...wa\u017cnych<br><br>...ych. zn\u00f3w rysy wyblak\u0142y, wyp\u0142owia\u0142 wzrok.<br>zn\u00f3w t\u0119py czas<br>roz\u0142o\u017cy\u0142 na cyferblacie<br>zg\u0142odnia\u0142e godziny.<br><br> <br><br>Wst\u0119pny projekt nekrologu<br><br>jutro wstan\u0119, ogie\u0144 zapr\u00f3sz\u0119 w \u017cy\u0142ach, bo nie ma wyj\u015bcia z siebie. jest poranna kawa. jest: lekkie rz\u0119\u017cenie silnika, kt\u00f3ry kiedy\u015b stanie pod roz\u0142o\u017cystym sufitem wirtualnego hospicjum. och, jak b\u0119dzie \u015bwi\u0105tecznie w\u015br\u00f3d tych, kt\u00f3rzy zostan\u0105, pocieszaj\u0105c si\u0119: Na razie nie ja. na razie ro\u015bnie czo\u0142o. Na razie - m\u00f3wi\u0119, bo wiem, \u017ce jestem tu na razie, na razie z tob\u0105, czasem  w  tobie.  na razie kre\u015bl\u0119 granic\u0119, kt\u00f3rej nie przekrocz\u0119, bo \"S\u0105 granice, kt\u00f3rych przekracza\u0107 nie mo\u017cna\",  czego mo\u017cna si\u0119 nauczy\u0107 tylko w dzieci\u0144stwie.<br><br>ga\u0142k\u0105 wzmacniacza reguluj\u0119 wzruszenie, swinguj\u0119 z Chetem Bakerem, zbli\u017ca si\u0119 pora  lotnych brygad  autobus\u00f3w nocnych. teraz panuje ch\u0142\u00f3d, a ja panuj\u0119 nad sob\u0105. uspokoi\u0142em si\u0119 po tygodniowej depresji: widzia\u0142a\u015b kiedy\u015b ci\u0119\u017cko mielony  krajobraz, kt\u00f3ry zatyka oczy brudn\u0105 brej\u0105, na d\u0142ugie godziny? wszystko jest krwi dudnieniem, jak dzieci\u0119ce bicie w b\u0119ben, bez przerwy. rytm. rytm. rytm. nic wielkiego. na razie koniec.<br><br>24 lipca 1997 roku<br><br><br> <br><br>Bilety na ostatnie przedstawienie sezonu zostawiam na stole<br><br>Wszystko zgrane, przedmioty i twarze -<br>po\u015bcierane kanty, wytarte przestrzenie<br>mi\u0119dzy rysami mebli i dywanu.<br><br>Spo\u015br\u00f3d mo\u017cliwych zako\u0144cze\u0144, wybieramy najgorsze,<br>bez wyra\u017anej konkluzji - machni\u0119cie r\u0119k\u0105,<br>westchnienie i nie wiadomo, czy bi\u0107 brawo,<br><br>czy zbiec w p\u0142aszczu z ci\u0119\u017ckiej przestrzeni.<br><br> <br> <br><br>Krzy\u017cyk ulepiony<br><br>krzy\u017cyk ulepiony z gumy do \u017cucia. nie wytrzymam napi\u0119cia dr\u017c\u0105cego<br>w szorstkim powietrzu. demonstracje tylko przypadkowe,<br>wpl\u0105tane w dygocz\u0105ce szyby. wiem, \u017ce to niespiesznie nadchodzi.<br>kt\u00f3rego\u015b dnia, o kt\u00f3rej\u015b porze stanie si\u0119. jedyny raz. przypadek<br>z kalendarza. bunt, krzyk i jego \u015bmieszniejsza odmiana - bezsilno\u015b\u0107.<br><br>lecz zanim to nast\u0105pi: zobaczy\u0107 wi\u0119cej. znale\u017a\u0107 jeszcze. za ma\u0142o<br>krta\u0144, dno oka, system nerwowy, receptory. tylko tyle. za ma\u0142o.<br>i \u015bwiadomo\u015b\u0107 tego, \u017ce za ma\u0142o. kolejne \u015bpiewne, w p\u0119tli ucha cytaty.<br>wypadek ze sk\u0142adni, za ma\u0142o. dreszcz, kt\u00f3ry przeszywa zim\u0119<br>zimnym potem. to za ma\u0142o. nie starczy nawet na jeden<br>nieskromny u\u015bmiech. za ma\u0142o, nawet na nudny dzie\u0144.<br><br>teraz i zawsze po\u015brodku (ani wsta\u0107, ani spocz\u0105\u0107), nie do ko\u0144ca<br>zapl\u0105tany w \u017cycie, pragn\u0105cy zdoby\u0107 w jednej chwili:<br>dziesi\u0105t\u0105 ksi\u0119\u017cniczk\u0119 brancusi'ego<br>i plastikow\u0105 madonn\u0119, niebiesk\u0105 konewk\u0119 z \u015bwi\u0119tej lipki.<br><br> <br><br><br>Pogadanka dla asertywnego anio\u0142a<br><br>tyle jest we mnie zm\u0119czenia.<br>kie\u0142ki snu we\u0142niane wro\u015bni\u0119te w j\u0119zyk,<br>kt\u00f3rego u\u017cywam w odpowiedzi na twoje.<br>zn\u00f3w l\u0119k, wi\u0119c uspokojony u\u015bmiecham si\u0119,<br>zmierzaj\u0105c w niepe\u0142ny wymiar godzin,<br>kt\u00f3re odchodz\u0105... odesz\u0142y.<br><br>dobro rozdarte na cz\u0105stki<br>i rozsypane pomi\u0119dzy z\u0142em.<br>w\u015br\u00f3d ludzi siedz\u0105c z b\u00f3lem wro\u015bni\u0119tym w plecy,<br>patrz\u0119 mi\u0119dzy innymi, widz\u0119.<\/pre>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jarkowi K\u0105kolowi1Parszywa noc w wielkim mie\u015bcie. Koniec wieku.Przenikaj\u0105 si\u0119 cienie na skrzy\u017cowaniach latar\u0144.Nie licz\u0119 si\u0119 z d\u0142o\u0144mi, biegn\u0105 obok,Gdy przechodz\u0119 przez ch\u0142onne powietrze iBudynek narodowego banku ci\u0119\u017cko si\u0119 ci\u0105gnie Wzd\u0142u\u017c wymi\u0119tego chodnika.Nie licz\u0119 si\u0119 ze stopami, id\u0105 obok,Cho\u0107 ch\u0142\u00f3d chce je z\u0142\u0105czy\u0107 z ruchem kolan.Czuj\u0119, \u017ce cierpliwie wspina si\u0119 wzd\u0142u\u017c piszczeli,Bli\u017cej biegu my\u015bli.Ob\u0142oki pary szybko&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"_kad_post_transparent":"","_kad_post_title":"","_kad_post_layout":"","_kad_post_sidebar_id":"","_kad_post_content_style":"","_kad_post_vertical_padding":"","_kad_post_feature":"","_kad_post_feature_position":"","_kad_post_header":false,"_kad_post_footer":false,"_kad_post_classname":"","footnotes":""},"class_list":["post-395","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/395","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=395"}],"version-history":[{"count":8,"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/395\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1355,"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/395\/revisions\/1355"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/mwieczorek.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=395"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}